Przedmowa


Dyrektor Muzeum Narodowego w Poznaniu Wojciech Suchocki


Jednym z istotnych składników misji Muzeum Narodowego jest wydobywanie i uprzystępnianie tych zjawisk, które stworzone w miejscu jego działania, osiągają rangę powszechną. Poczucie wywiązywania się z tej ważnej powinności towarzyszyło nam, kiedy przed niespełna rokiem otwieraliśmy wystawę „Buntu”. Tak jest i teraz, kiedy udostępniamy naszej Publiczności dzieło Jana Spychalskiego – obok sztuki członków „Buntu” należy ono do tych nielicznych dokonań artystów związanych w Dwudziestoleciu z Poznaniem, które zajęły znaczące miejsce w sztuce polskiej. Artysta „osobny”, samouk – co w jego przypadku oznaczało przynależność do formacji, dla której oczywistośicą była obecność w życiu wszelkich przejawów twórczych działań człowieka, codzienne z nimi obcowanie, a potrzeba własnej twórczości dzielona była w sposób równie oczywisty ze zobowiązaniami nakładanymi przez los. Ta potrzeba wynikała z oglądu Świata, jak namysł nad językiem z rozmowy czy pisanego listu. Podejmował przeto tematy tyle podręczne, co odwieczne – pejzaż, martwa natura, portret, wnętrze – na które spoglądał po swojemu, ale i okiem swoich czasów, wybierając dla siebie miejsce zespalające pieczołowite konstruowanie obrazu z jakby odręcznym, a koniecznym jako efekt poszukiwania rysunkiem, a przy tym prowadząc dialog z tradycją. „Uroczy malarz ten bibliotekarz – pisał Cybis. – Odrobina własnego intymnego zaangażowania daje Spychalskiemu przewagę nad uczonością szkoły, pustą przy nim”.


Jego sztuka, zaprezentowana szerszej publiczności po raz pierwszy w połowie lat 30., znalazła wielbicieli wśród wybitnych postaci, które przyczyniły się do ugruntowania należnego jej miejsca. Przypomnę spośród nich Wacława Taranczewskiego, organizatora pierwszej wystawy indywidualnej Spychalskiego w „Salonie 35” w roku 1936, a później retrospektywy w roku 1956, Zdzisława Kępińskiego, który włączył jego dzieła do Galerii Sztuki Współczesnej Muzeum Narodowego w Poznaniu, otwartej w 1957 roku, i w skład sekcji polskiej Biennale w Wenecji w roku 1960, a także Ryszarda Stanisławskiego, organizatora jego retrospektywy pokazywanej w 1958 roku w Sopocie i w „Zachęcie”oraz wystawy oglądanej na przełomie 1959 i 1960 roku w Budapeszcie, Görlitz, Berlinie Wsch., Zwickau i Berlinie Zach., prezentującego potem jego dzieła na wystawie „Metafory” w Sopocie i Warszawie w roku 1962.


Wyrazem uznania rangi tej twórczości było nadanie imienia Jana Spychalskiego organizowanemu w Poznaniu w latach 1973–1989 Ogólnopolskiemu Konkursowi Malarskiemu, który mamy nadzieję w nowej formule wznowić.


Wystawa nasza, gromadząca 200 prac artysty, jest najobszerniejszą z dotychczasowych prezentacji twórczości Spychalskiego, zaś towarzysząca jej publikacja stanowi zasadniczą cezurę w jej udostępnieniu, zawiera bowiem kompletny katalog dzieł – szeroki zestaw ilustracji, a także wybór listów artysty. Wierzymy, że wystawa wraz z katalogiem będą wydarzeniem, które otworzy dla kolejnego pokolenia drogę do twórczości Spychalskiego, a także sprzyjać będzie wzrostowi zainteresowania i rozwojowi badań nad jego dziełem. Służyć będą temu również jej kolejne edycje w Muzeum Narodowym w Krakowie i w „Zachęcie” Narodowej Galerii Sztuki.


Przekonanie o potrzebie zorganizowania tej wystawy dojrzewało od dawna; w 1995 roku – z myślą o niej – podjęto prace konserwatorskie przy wybranych dziełach, za których sfinansowanie dziękuję Urzędowi Miasta Poznania. Podziękowania składam wszystkim, którzy pomogli zamysł urzeczywistnić. Szczególnie dziękuję Agnieszce Ławniczakowej za walny wkład w to przedsięwzięcie na wszystkich jego etapach, z przekonaniem, że tak pomyślne połączenie najgłębiej osobistego stosunku do zadania z wielkim doświadczeniem muzealnika i historyka sztuki, stało się radosnym uwieńczeniem jej wieloletniego związku z Muzeum, obfitującego w pamiętne dokonania.